środa, kwiecień 21, 2010

[#7] LETTER

Drogi Marku,

To piszę ja, Magda.
Pewnie poznajesz po charakterze pisma i przemokniętej kartce.
Nie wiem, z jakiego miejsca piszę ten list, ale mogę Ci napisać gdzie byłam.
W pubie. Razem ze znajomymi z klasy. W takim pubie pod parasolami, bo piszę ten list letnią porą. Nie było sensu dusić się w zamkniętym pomieszczeniu.
W takiej temperaturze jest strasznie gorąco.

Zdziwiłbyś się, ale są tu prawie wszyscy. Przynajmniej większość. Przyznaj, że przy tak podzielonej klasie to nie lada sukces. Siedzimy sobie w upale popijając piwo z sokiem, piwo ze słomką, próbując ze sobą rozmawiać. Nie za bardzo nam to szło, ale mieliśmy mało pieniędzy żeby dokupić więcej piwa, dlatego sam rozumiesz.
Kiedy powoli zbierałam się do wyjścia ktoś zapytał mnie dokąd idę.
Uśmiechnęłam się jak zawsze. Pamiętasz jak to rozpromienia moją twarz.
Zatrzepotałam rzęsami, odgarnęłam palcami blond włosy i urokliwie odpowiedziałam.

Do Ciebie
.
Idę do Ciebie powiedzieć, że z nami koniec. Śmiałam się, że czekasz na mnie aż wypiję te piwo i przyjdę, a nawet nie wiesz co Cię czeka. Lub może co Cię już nie czeka.
Mówiłam to z taką lekkością, jakbym opowiadała wczorajszy dzień.
I może dobrze się czułam, bo my to już przeszłość.
Śmiałam się razem z nimi, kiedy Ci współczuli i nabijali się, że masz nadzieję na lody i spacer po parku, a tu czeka Cię niemiła niespodzianka.
Zrozum, to było naprawdę śmieszne. Zresztą ile my byliśmy ze sobą ? Stanowczo za długo prawda ? Mogłam do tego podejść całkowicie spokojnie, przynajmniej ja tak uważam, a ty myśl sobie co chcesz. To już nieważne.
Tak więc czekaj na mnie i przeczytaj ten list dopiero kiedy odejdę.
I nie płacz za mną, obiecaj mi to.

Na zawsze Twoja, M.

Ps. Masz na imię Marek ?

[#6] FLIRT W KZK

Był chłodny dzień, chociaż kalendarz wskazywał mi lato. Okres, w którym każdy narzekał na pogodę nieadekwatną do pory roku. Letni chłód, do którego każdy roztapiający się na słońcu jak masło czosnkowe tęsknił.

wtorek, kwiecień 20, 2010

[#5] FRIDOM

Ten widok nasunął mi pewną refleksję.
Dlaczego ludzie po rozstaniu cieszą się z wolności ?
" Nie przejmuj się stary, teraz jesteś wolny.
Zaczniesz korzystać z życia, nie była Ciebie warta. To dziwka. "
" Nie płacz, znajdziesz sobie lepszego.
Pomyśl o możliwościach, możesz frunąć w przestworza niczym ptak.
On był chujem. "
Czy to jakiś wzajemnie akceptowany system niewolnictwa ? Zakujmy się w łańcuchy razem po trzynastej. Teraz należymy do siebie, dołączmy do dokumentacji dowód posiadania. Jesteś moja, a ja twój. Nikogo innego tylko moja, tylko twój.

Zmęczmy się sobą, znudźmy się nawzajem, znienawidźmy się. Wykorzystajmy siebie, zdradźmy, pobijmy. Bo jesteśmy swoi. Nasi. Na własność. Spróbujmy wszystkich ewentualności, jakie wynikają z aktu własności. Możemy ze sobą robić co chcemy.

A potem to skończmy. Przetnijmy ten łańcuch, chociażby któreś z nas miało stracić rękę. Wyrzeknijmy się wszystkich słów. Zapomnijmy o swoich czynach. To znika tak szybko jak iskry przeciętego łańcucha. Nie jestem już twój. Nie jesteś już moja. Nie jesteśmy my. Nie powiem już moja, nie powiesz już mój. Ostatni raz zróbmy coś razem. Stańmy na wzgórzu , wznieśmy ręce i razem krzyknijmy: Fridom !

poniedziałek, kwiecień 19, 2010

[#4] GŁUCHY TELEFON

- Halo ?
- No cześć ! Kojarzysz tą dziewczynę ?
Ta, która robiła imprezy, z których szybko uciekałeś.
Dobrze się bawisz, ale lodówka na gazie, wiec cześć.
Pamiętasz jej "rycerza" ? Tego właściwego, jedynego, z którym związałaby się
na stałe, bo są ze sobą już pół roku. Był taki świetny, można było z dumą się pochwalić.

To słuchaj, to już koniec podobno. Ona ma już zdjęcie z kimś innym. Przydomek się nie zmienił - z moim słoneczkiem, misiaczkiem, kochaniem.
Tylko jego twarz jest inna. Bo jej taka sama.
Wiesz, to niby nic dziwnego. Ludzie się schodzą i rozstają. To taka gra. Dobierają się w pary jak puzzle. Z początku są plastyczne i mało skomplikowane. Obrazek układa się w pięć minut i już można go podziwiać. Tylko potem jakiś element nie pasuje i szukamy tego z właściwym zaokrągleniem, zakrzywieniem i wcięciem.

I tak w kółko latamy i skaczemy. Każdy jest idealny, jedyny i najwspanialszy.
Tylko później okazuje się chujem a ty chujowym poszukiwaczem.
Którego ktoś nigdy miał nie opuścić..

To słuchaj, ona miała koleżankę, czy może raczej przyjaciółkę. Też tą jedyną, która znała od podszewki czy tam piaskownicy. Całe życie po prostu. Wiedzą o sobie wszystko, tajemne sekreciki do poduszki i papużki nierozłączki.
Ona była na tej imprezie, z której się zmyłeś jak najszybciej, pamiętasz ?
W kuchni spytała czy chcesz dziewczynę na jedną noc, bo zaraz ktoś ma przyjść.
I pamiętasz, kto wtedy wszedł..

To słuchaj, one znowu razem układają puzzle.
Były na mieście i uśmiechały się do siebie czule.
I choć nie wiem czy znowu pożyczają sobie kosmetyki, jedno jest pewne.
Znowu są razem.
- Kto mówi ?
- No to cześć !

środa, kwiecień 14, 2010

[#3] DENTYSTA

Miałem umówioną wizytę na 10:30. Ta godzina chodziła mi po głowie od przeszło miesiąca. Pierwsze wizje ciemnego magazynu, pełnego narzędzi
do tortur, przesiąkniętego zapachem krwi i spalonego mięsa pojawiły się tuż po zdaniu
'To na dziesiątą może być? '  kończącym telefoniczną rejestrację.
Mimo to cieszyłem się z przyszłej wolności od kilkunastodniowego bólu.
Gdyby zęby mogły się cieszyć również by to robiły.
Ból mi nie przeszkadzał.
Taki zaprawiony w bojach człowiek jak ja, który z niejednego pieca chleb jadł, go nie odczuwa. Od kiedy fala lamentu: "boże jak boli", "za jakie grzechy", "wyrwą mi pół twarzy" i "mam problemy z prostatą" nie dostarczały mi współczucia ze strony rodziny oraz dodatkowej porcji deseru, postanowiłem udać się na wizytę do wyrwizęba.

sobota, kwiecień 10, 2010

[#2] DO CZWARTKU

KRWAWI
GŁĘBIEJ
MOCNIEJ
SZYBCIEJ
WSUWAŁEM
DOSZŁA

Myślałem o niej cały dzień.
Nie mogłem się skupić na niczym innym.
W mej głowie tłum szalonych myśli wykrzykiwał jedno hasło - 'dziś ją zobaczysz...'.
Odliczałem godziny, zerkałem na minuty, czułem sekundy.
Gdy było coraz bliżej mój oddech stawał się szybszy, krew pulsowała intensywniej, a w przełyku nastawała susza.
Dzisiaj znowu ją zobaczę.
Czy będzie nadal taka sama ?
Czy jej aksamitny głos będzie jedyną muzyką dla mych uszu ?
Czy razem damy sobie do zrozumienia, że myślimy o tym samym ?
Czy bez słów okażemy sobie co nawzajem czujemy ?
Tylko ja i ona, w jednym pomieszczeniu, mamy się tylko dla siebie.
Kiedy powoli zbliżała swą delikatną twarz poczułem się dziwnie.
Ta chwila, choć w rzeczywistości krótka, dla mnie trwała wiecznie.
Potem czułe pożegnanie.
I nagle wszystko się kończy.
Pozostaje mi tylko czekać na nią.
I dzięki temu, co pozostawiła mi po sobie myśleć o niej cały dzień.

Zakochałem się. Ciesz się tą chwilą razem ze mną jeszcze raz.

piątek, marzec 19, 2010

[#1] ZAKRAPIANY WEEKEND


Jak na chrześcijanina przystało nie piję. Nie wiem dlaczego wszyscy młodzi ludzie spędzają weekend wyłącznie przy spożywaniu alkoholu. Pośród tylu możliwości na atrakcyjne spędzanie czasu wybierają sięganie po butelkę. Ja taki nie jestem.
W piątkowy wieczór chciałem rozwinąć swój potencjał umysłowy poprzez zabawę i naukę.

Włączyłem telewizor.

Odkąd odcięli mi kablówkę mam tylko 6 programów.
Tak zdesperowany, by oglądać reklamę apteki z przygrywającym w tle radiem Wawa nie jestem, więc tego 7-mego nie liczę.
Sięgam po pilota i włączam:
TVP1 - Leci "Warto rozmawiać". Z daleka śmierdzi programem politycznym.
Nie zauważyłem tam przystojniaka Lisa, dlatego miałem już przełączać.
W ostatniej chwili zobaczyłem Kusego z Rancza.
Za mądrych rzeczy nie gadał, ale to zrozumiałe - był tam na trzeźwo. Po Kusym usłyszałem piskliwy, nazistowski głos feministki, która wykłócała się, że kobieta urodzi wyłącznie kiedy kocha. Nie wytrzymałem.
TVP2 - No ! "997" ! Nareszcie jest co oglądać. Inscenizacje fajnie się rozkręcały, ale po tym jak grupa Turków porwała starą babę i rzuciła tekst 'będziemy stukać wielkiego wieloryba', program się skończył. Muszę czekać na nowy odcinek.
Polsat - Durny film przerwał mi reklamy. Na szczęście chwilę później mogłem już oglądać zwiastun nowych odcinków "Chwili Prawdy". Mam tam większe prawdopodobieństwo odgadnięcia prawidłowej odpowiedzi niż w "Milionerach". To nakłaniający do oglądania argument.
TVN - Kolejny remake Zakochanego Kundla. Tym razem, w odsłonie zbuntowanego nastolatka, który w wyniku pobicia nauczyciela hiszpańskiego został skazany na areszt domowy, gdzie z braku zajęć zakochuje się w nowo zamieszkałej sąsiadce i odkrywa, że jego staro zamieszkały sąsiad jest seryjnym mordercą. Nuda.
Regionalna - Jakiś dokument o papieżu i demonach. Chyba debata o tym, dlaczego ich nie beatyfikowali. Na dolnym pasku pozdrowień obok powtarzających się haseł JP! widniała zapowiedź dłuższego reportażu na temat płonącej rodziny w świętokrzyskim. Chyba relacja na żywo. Ale nie chce mi się czekać.
TV4 - Tak ! TAK ! TAAAAAK ! O YES ! O ja wohl ! O kurwa ! Mecz ! Kochany meczyk cudownej drużyny Liverpool grającej przeciwko jakimś LILLIputom. Ciekawe ile goli im już strzelili.. 3 ! No to nieźle. A ciekawe, która minuta to gry... 89.
I jak tu nie pić w weekend.